Zapraszam do lektury artykułów

Blog

Grzybobranie

Jak grzyby po deszczu ( paradoks bo akurat prawdziwych grzybów w tym roku jest tyle co kot napłakał) wyrastają firmy o wątpliwej renomie jak i zamiarach. Skąd taki „wysyp” szemranych propozycji? Otóż zależność jest bardzo prosta. Branża finansowa do tej pory charakteryzowała się ewidentnym podziałem na dwie grupy interesów. Doradców nastawionych na rzetelną obsługę klienta i długofalowe relacje oraz grupę osób skoncentrowanych na realizacji szybkiego, zazwyczaj jednorazowego zysku. Chyba wszyscy pamiętamy szum wokół polis inwestycyjnych? Był to do tej pory kluczowy z punktu widzenia dochodowości produkt na rynku. Dla mniej zaawansowanych w temacie przypomnę, że podpisując umowę na składkę miesięczną w wysokości np. 500zł/m-c sprzedawca a właściwie firma za pośrednictwem której działał – czyli np. „Super polisa” otrzymywała od Towarzystwa takiego jak Aegon, Axa, Skandia itd. Miej więcej 100% wpłaconej składki.. czyli 500zł*12 m-cy = 6000zł. Nie źle jak na jednego klienta prawda? Wyobraź sobie zatem podejście pt. „sprzedać i zapomnieć” i to ile takich polis mogło być sprzedanych w ciągu miesiąca/roku/lat. Skala zjawiska była ogromna i wprost proporcjonalna do „talentu” sprzedawcy oraz niewiedzy i naiwności klienta. Nie twierdzę oczywiście, że wszystkie polisy były sprzedawane w ten sposób, spójrzmy jednak prawdzie w oczy. Nie będzie nadużyciem jeśli ustalimy sobie ten próg na poziomie 80%. Co zatem stało się w momencie kiedy klienci zaczęli przecierać oczy ze zdumienia czytając podpisane dokumenty lub logując się na swoje konto? Bunt, złość, niezadowolenie, pozwy zbiorowe. Pomijam ich zasadność – temat na osobną rozprawkę, jednak faktem jest że Towarzystwa Ubezpieczeniowe zostały zmuszone do modyfikacji oferty produktowej ( trochę KNF się do tego przyczynił, jednak raczej samodzielnie robi on więcej szkody niż pożytku). Dziś produkt o nazwie polisa inwestycyjna i konstrukcji – płacić 10-15 lat albo stracisz lwią część wpłaconego kapitału jest praktycznie nie do „kupienia” a jeśli nawet to sprzedawca nie ma już tzw. upfrontu czyli prowizji ustalanej z góry bez względu na to, czy klient „dotrwa” do końca programu inwestycyjnego czy nie. Róg obfitości został zastąpiony dziurawą rynną z której wynagrodzenie kapie miesiąc po miesiącu czy też rok po roku i już nie w takiej wysokości jak kiedyś. Wyobraź sobie zatem, że Twój główny produkt, który sprzedawał się jak ciepłe bułki został wycofany , co dalej? Trzeba znaleźć zastępnik, również dochodowy, a jeśli go nie ma? To trzeba go stworzyć! Tym sposobem mamy obecnie milion pięćset firm i firemek, które wymyślają co i rusz nowe, chwytliwe sposoby inwestycji. Kłamstwo ewoluowało – kiedyś do domu przychodziła gazetka w której nagroda główna była dostępna po zakupie za określoną kwotę wątpliwej jakości np.garnków. Schemat jednak pozostał ten sam. Wizja łatwego pieniądza wymieszana z bezgranicznym zaufaniem do doradcy który obiecuje złote góry i brak chęci trzeźwego spojrzenia na dany produkt sprawiają, że nie wiadomo kiedy lądujemy w MLMie kupując złoto na temat którego nie wiemy totalnie NIC ( pomijam propagandowe materiały, które zostały nam przedstawione jako najprawdziwsza prawda). Tym sposobem wkładamy do koszyczka coś w rodzaju huby drzewnej, która choć ładnie wygląda jest jedynie pasożytem. Żeby nie pozostawić Cię drogi czytelniku w poczuciu zaniepokojenia dodam, że zdrowy rozsądek jest w stanie w bardzo krótkim czasie i przy minimalnym nakładzie pracy rozwiać wszelkie wątpliwości. Podsumowując – jeśli nie znasz się na grzybach, a chciałbyś zbierać te „z blaszką” daj je komuś do sprawdzenia albo poświęć trochę czasu, żeby sprawdzić w atlasie co zebrałeś zanim poważnie Ci zaszkodzą.