Zapraszam do lektury artykułów

Blog

Z innej perspektywy – zaufanie

Zaufanie – zaufanie wobec jakiegoś obiektu jest to wiedza lub wiara, że jego działania, przyszły stan lub własności okażą się zgodne z naszym życzeniem. Jeśli takiej pewności nie mamy, to zaufaniu towarzyszy także nadzieja. (źródło- wikipedia)

Od dłuższego czasu odnoszę wrażenie, że w naszym kraju obowiązuje ogólnonarodowe przyzwolenie na kłamstwo. Przeglądam wiadomości w mediach i widzę listę niezrealizowanych obietnic wyborczych. Nie mam na myśli konkretnego Rządu, w zasadzie mam na myśli wszystkie, które do tej pory sprawowały władzę . Wydawać by się mogło, że określenie „kiełbasa wyborcza” wyryło w Naszej świadomości tak wielką bruzdę, że nawet nie reagujemy już na zmianę obietnic które zdeterminowały możliwość zasiadania konkretnych osób w okrągłym budynku przy Wiejskiej. Myślę o tym i zastanawiam się co jest z nami nie tak. Dlaczego pozwalamy by nami manipulowano. Dlaczego nie rozliczamy z wypowiedzianych słów, zrealizowanych czynów? Wyjaśnień jest zapewne tyle ile głosów w sprawie, czyli ile? Jest to temat tak samo niewygodny dla polityków jak i finansistów, doradców, specjalistów, ekspertów, których zadaniem jest zdobycie Naszego zaufania, którym w nadziei powierzamy Nasze oszczędności, kwestię wyboru najlepszego kredyt na zakup domu, rozwiązania problemu, który zawsze wiąże się z częściowym lub całkowitym powierzeniem swojego losu w cudze ręce.

– Z takiego klienta który bierze 30 tysięcy możemy mieć jakieś pięć!

Pan Tomek zaśmiewa się szyderczo sugerując, że klient jako strona transakcji nie jest nawet świadomy ile przyjdzie mu zapłacić.

Wypadałoby go upomnieć, zwróci uwagę, że żeruje na cudzym nieszczęściu, tylko po co? Każdy z nas zbiera w ciągu życia określony pakiet doświadczeń, który determinuje sposób postrzegania i reakcji na poszczególne sytuacje. Kat i ofiara, takie łatki zwykliśmy nadawać w sytuacji tzw. społecznej niesprawiedliwości. Wyzbądźmy się na chwilę ocen.

Tak samo jak w polityce wykazujemy się naiwnością wierząc, że partia która zaoferuje nam więcej pieniędzy to ta dzięki której będzie żyło się lepiej, tak samo jest w każdej innej dziedzinie życia.( „Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy.” Margaret Thatcher) Liczymy, że dostaniemy z upustem, w promocji, bez opłat, zapominając kompletnie, że nikt nie robi nic za darmo, no może wyłączając część działalności charytatywnej. Naiwność? Głupota? Lekkomyślność? A może po prostu nadzieja, że tym razem, że właśnie teraz przyjdzie ktoś kto zachowa się inaczej niż reszta. Do złudzenia przypomina to związek z alkoholikiem, który za każdym razem mówi, ze się poprawi i za każdym razem sięga po flaszkę. Jesteśmy zatem uzależnieni od nadziei na lepsze jutro. Ta sytuacja trwa w najlepsze od upadku komunizmu. Jeśli myślisz, ze coś się w tej materii zmieniło, to przypomnij sobie kiedy ostatnio poczułeś się wykorzystany. Wypieramy ze świadomości poczucie bycia wpuszczonym w maliny. Taktujemy pomyłkę jako ujmę największą, zamiast dzielić się doświadczeniami z których będziemy mogli wyciągnąć wnioski. Jeśli chcesz poczytać o PiS wejdź na profil zwolennika PO i odwrotnie. Dlaczego nie potrafimy być dumni ze swoich wyborów? Jedyne co chcemy udowodnić to to, że ten kto jest w opozycji do nas nie ma racji. Czy tutaj w ogóle racja ma jakiekolwiek znaczenie? Gdybyśmy tak spróbowali kierować się czymś co jest wyżej, ponad Naszym własnym ego i „a nie mówiłem”. Może warto spróbować? Tego z pewnością jeszcze nie było.

Czy winni są ludzie, którzy sprzedają nam marzenia a wraz z nimi niemożliwe do spełnienia obietnice świetlanej przyszłości? Czy to może czas, żebyśmy przestali sobie na to pozwalać?

Naiwność przenika nas w najważniejszych dziedzinach życia. Polegamy na ludziach, którzy często żyją z Naszych podatków, środków finansowych, zapominamy, że przedstawienie trwa dopóki nie przyczepią się jak huba do drzewa. Zdejmiemy ją najwcześniej kiedy pojawi się taka, która obieca nam więcej. Potrzebujemy rad, wskazania drogi, bo sami nie posiadamy podstawowej wiedzy dzięki której moglibyśmy chociażby spojrzeć na temat obiektywnie i trzeźwo, zamiast naiwnie, z nadzieją na powodzenie. Jesteśmy niewolnikami powiedzenia „trafiło się ślepej kurze ziarnko” i liczymy, cały czas z całych sił, że to my jesteśmy tą kurą a ziarnka spadają z nieba i nawet jeśli się tak nie dzieje.. „Polacy nic się nie stało”. Wracamy do schematu.